13. kolejka: Wisła Kraków – Legia Warszawa 4:0

13. kolejka: Wisła Kraków – Legia Warszawa 4:0

W Krakowie w hicie 13. kolejki polskiej ekstraklasy zmierzyły się jedenastki Wisły Kraków i Legii Warszawa. Faworytami spotkania byli piłkarze Legii, ale Wisła nie zamierzała oddać pola gościom z Warszawy.

Od początku spotkania przewagę na boisku osiągnęli gospodarze, którzy płynnie i sprawnie potrafili wymienić kilka podań w środku pola. Niestety Legia nie potrafiła odebrać piłki rywalom. Widać już po początku spotkania było, że Vrdoljak w dniu dzisiejszym nie będzie motorem napędowym stołecznego zespołu.

W 10. minucie mogło być dość niespodziewanie 1:0 dla Legii. Piłkę w środku pola piłkarzowi Wisły odebrał Borysiuk. Potem wypuścił w bój Manu, któremu zabrakło soczystego wykończenia.

Po średnim początku Legia zaczyna atakować skrzydłami. W 15. minucie rzut wolny wykonuje Kiełbowicz, który posyła idealną “malinkę” na głowę niepilnowanego Komorowskiego, a ten.. nie trafia w światło bramki.

W 18. minucie odpowiada Wisła. Prostopadłym podaniem do Pawła Brożka popisuje się Garguła. Napastnik Wisły przyjmuje piłkę i składa się do uderzenia dwa razy. Ostatecznie nie trafia w światło bramki.

Przez kolejne minuty oba zespoły wzajemnie się atakowały, ale brakowało tego ostatniego podania lub celności. Dobrze, że jest to żywy mecz, a nie ciepłe kluchy.

W 38. minucie znakomitą sytuację miała Wisła. Brożek wpada w pole karne i strzela – Machnovskyj odbija piłkę, prosto pod nogi Małeckiego, który również strzela. Machnovskyj jest konsekwentny i odbija raz jeszcze, i wszystko wyjaśniają obrońcy Legii. Było gorąco.

W 41. minucie w końcu wynik tego spotkania został otworzony. Jirsak, któremu dał szanse trener Maaskant, urwał się na skrzydle Komorowskiemu. Wypatrzył w polu karnym samotnego Pawła Brożka i dograł mu piłką na czubek buta. Napastnik “Białej Gwiazdy” w dość akrobatyczny sposób pokonał bramkarza Legii.

Do końca pierwszej połowy spotkania wynik nie uległ już zmianie. Wisła zasłużenie prowadziła, ale równie dobrze pierwsi bramkę mogli strzelić Legioniści i wtedy też byłoby to prowadzenie zasłużone.

Od początku drugiej połowy do zdecydowanych ataków przystąpiła Wisła. To wyraźnie zaskoczyło Legię, która głowy miała jeszcze w szatni i zanim doszli do siebie przegrywali już 2:0.

W 50. minucie Komorowski stracił piłkę na rzecz Małeckiego, który podaje piłkę Brożkowi, a ten dogrywa Małeckiego, który decyduje się na uderzenie z linii pola karnego. Bramkarz Legii nie miał szans na obronę tego uderzenia.

Legia starała się szybko odpowiedzieć. W 52. minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Borysiuk. Jego strzał z trudem na rzut rożny sparował Pawełek.

W 59. minucie stało się niemal pewne, że Legia spotkania z Wisła nie wygra. Kirm wpadł z piłką w pole karne i padł na murawie po interwencji Machnowskyjego. Jak pokazały powtórki bramkarz Legii na początku musnął piłkę, ale i spowodował upadek skrzydłowego Wisły, więc wszystko zależy od interpretacji sędziego, a ten uznał, że był to faul.

Do piłki ustawionej na wapnie podszedł Paweł Brożek i nie dał szans bramkarzowi Legii na wybronienie jego strzału. “Biała Gwiazda” prowadzi 3:0.

Legia zaczęła tracić wiarę we własne siły. To przypomina nam początek obecnego sezonu. Zawodnicy z Warszawy są wolni, przegrywają większość pojedynków z piłkarzami Wisły, a to może spowodować, że to nie koniec festiwalu strzeleckiego Wisły.

W 68. minucie kapitalne podanie z głębi pola dostał Manu, ale w sytuacji sam na sam został szybko dogoniony przez Paljicia i padł ze zmęczenia w polu karnym. Chyba liczyła na rzut karny.

W kolejnej akcji Komorowski dośrodkował piłkę na głowę rezerwowego Mezengi, który minimalnie się pomylił.

W 84. minucie dzieła zniszczenia na Legii dopełnił Wilk. Małecki odebrał piłkę Radoviciowi na własnej połowie i ruszył, i biegł, biegł, biegł. Patryk wyraźnie znów odpłynął i wydaje mu się, że jest Messim. W polu karnym zdecydował się na uderzenie, które wybronił bramkarz Legii, ale dobitka Wilka była już skuteczna.

Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie. Wisła zasłużenie pokonała Legię. Porażka drużyny ze stolicy znów komplikuje sytuację w tabeli. Już wydawało się, że czołówka wkrótce się wygładzi do końca sezonu, a tutaj znów wracamy do punktu wyjścia.

Wisła Kraków – Legia Warszawa
4:0

[Paweł Brożek (41, 60 k.), Patryk Małecki (50), Cezary Wilk (82)]
Żółte kartki: Tomas Jirsak – Kostiantyn Machnowskyj, Miroslav Radović.
Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów 18 000

Skład

Wisła Kraków: Mariusz Pawełek – Erik Cikos, Osman Chavez, Gordan Bunoza, Dragan Paljić – Patryk Małecki, Łukasz Garguła, Radosław Sobolewski (87. Nourdin Boukhari), Tomas Jirsak (61. Cezary Wilk), Andraz Kirm – Paweł Brożek (77. Maciej Żurawski)

Legia Warszawa: Kostiantyn Machnowskyj – Artur Jędrzejczyk, Inaki Astiz, Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz – Manu, Ivica Vrdoljak (70. Maciej Rybus), Ariel Borysiuk, Miroslav Radović, Sebastian Szałachowski (46. Maciej Iwański) – Michał Kucharczyk