W drugim spotkaniu wczorajszego dnia w 1/4 finału Ligi Mistrzów, naprzeciw siebie stanęły dwie ekipy z Francji. Były mistrz, Olympique Lyon oraz obecny mistrz Francji, Bordeaux. Lyon w poprzedniej rundzie sensacyjnie wyeliminował naszpikowany gwiazdami Real Madryt. Natomiast Bordeaux na swoim rozkładzie miał już Bayern Monachium, czy Juventus Turyn.
Początek spotkania pokazał, że obie ekipy nie zamierzają toczyć zbyt czystego pojedynku. Lekką przewagę w pierwszych minutach zanotowali gospodarze, którzy już w 10. minucie objęli prowadzenie za sprawą Lisandro Lopeza, który otrzymał doskonałe podanie z bocznego sektora boiska od Bodmera. Obrońcy Bordeaux stali, jak słupki podczas treningu i przyglądali się akcji Lyonu.
Zaledwie trzy minuty później było już 1:1. Rozluźnieni zawodnicy gospodarzy, nie docenili Gourcuffa, który ograł jednego z zawodników Lyonu i popisał się pięknym dośrodkowaniem wprost na głowę Chamakha, który strzałem głową pokonał bramkarza Lyonu.
Na boisku zapanował mały chaos, piłkarze obu drużyn razili niedokładnością. W 27. minucie Lyon, mógł ponownie objąć prowadzenie, kiedy po dośrodkowaniu Toulalana, bramkarz Bordeaux, Carrasso poślizgnął się. Na szczęście, tym razem obrońcy nie spali i wybili piłkę z linii bramkowej.
W myśl starego porzekadła, co się odwlecze to nie uciecze, już w 32. minucie było 2:1, kiedy to Bastos ośmieszył słabo grających dziś zawodników Bordeaux i mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Carrasso.
Kolejne minuty to pokaz głupoty obrońców Bordeaux, którzy w prostych sytuacjach nie potrafili dokładnie odkrywać do siebie piłki. Zawodnicy Lyonu widząc tą bezradność, przekisnęli przeciwnika, który do końca pierwszej połowy nie przeprowadził już żadnej składnej akcji.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli zawodnicy Bordeaux, mogli nawet doprowadzić do remisu, ale Wendel chcąc zgrywać piłkę do Chamakha trafił w nogi obrońców Lyonu. Widać było, że goście są skoncentrowani i będą lepiej grać niż w pierwszej odsłonie spotkania.
W 61. minucie Chamakh zmarnował doskonałą sytuację. Stojąc kilka metrów przed bramką trafił wprost w interweniującego Llorisa, który wykonywał rzut rozpaczy. Trener Lyonu widząc, że coś w jego maszynce zaczyna szwankować, wymienia Bastosa i Pjanicia na Govou i Kallstroma, którzy mają poprawić obrazy gry swojego zespołu.
Zaledwie kilka minut później, Makoun znalazł się w sytuacji sam na sam z Carrasso, ale przegrał z nim ten pojedynek. Kibice Bordeaux odetchnęli z ulgą. Akcja za akcję, Wendel trafia futbolówką w poprzeczkę. Minuta 77. była przełomowa, kiedy to piłkę we własnym polu karnym Chalme odbił piłkę ręką. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Lisandro Lopez i pewnie wykonał jedenastkę było 3:1.
Kilka minut po strzelonej bramce, kibice Lyonu zasmucili się, kiedy to Lopez otrzymał żółtą kartkę, która nie pozwoli mu brać udziału w meczu rewanżowym. Podobnie jak Govou, który otrzymał tą kartkę wcześniej. W doliczonym czasie gry Makoun mógł przypieczętować zwycięstwo Lyonu, ale piłkę z linii bramkowej wybili obrońcy.
Mecz zakończył się zwycięstwem Lyonu, który do spotkania rewanżowego przystąpi bez Lisandro Lopeza, który był najlepszym zawodnikiem spotkania. Mecz rewanżowy zapowiada się, więc ciekawie. Czy Bordeaux zdoła odrobić straty? Zapraszam serdecznie na drugie spotkanie tych drużyn.
Olympique Lyon vs. Girondins Bordeaux 3:1
Lyon: Lisandro Lopez (10, 77 k.), Bastos (32)
Bordeaux: Maroune Chamakh (13)
Olympique Lyon: Hugo Lloris – Anthony Reveillere, Cris, Mathieu Bodmer, Aly Cissokho – Jean-Makoun, Jeremy Toulalan, Cesar Delgado (86-Maxime Gonalons), Miralem Pjanic (65-Kim Kallstrom), Michel Bastos (65-Sidney Govou 65) – Lisandro Lopez.
Girondins Bordeaux: Cedric Carrasso – Matthieu Chalme (82-Henrique), Ludovic Sane, Michael Ciani, Benoit Tremoulinas – Jaroslav Plasil, Fernando, Yoan Gouffran (84-David Bellion), Yoann Gourcuff, Wendel (71-Jussie) – Marouane Chamakh.


