W kolejnym spotkaniu rewanżowym 1/4 finału Ligi Mistrzów, doszło do konfrontacji wewnątrz hiszpańskiej. Atletico Madryt po korzystnym remisie 2:2 w Valencii miała duże szanse na awans do półfinału.
Już w 2. minucie Kun Aguero miał szanse na otwarcie wyniku spotkania, ale strzałem z ostrego konta minimalnie chybił. Przez kolejne minuty mało się działa. Obie 11 nie chciały stracić bramki, ale bezbramkowy remis premiowałby Atletico. Dlatego w 27. minucie Villa zdecydował się na indywidualną akcję, ale piłka zeszła mu z buta i przeleciała obok bramki gospodarzy.
Pierwsza połowa nie przyniosła kolejnych akcji. Kibice mogli czuć się zawiedzenie, ale mogliby być pewni, że zespół Valencii z czasem będzie musiała podejmować ryzyko.
Już na początku drugiej połowy fatalny błąd popełniła defensywa Valencii. Na sytuacje sam na sam wyszedł Forlan i próbował przelobować bramkarza Cesara, co mu się udało, ale piłka nie trafiła do siatki.
Kilkanaście minut później kolejną akcję przeprowadzili gospodarze. Tym razem Aguero dogrywał piłkę do Ujfalusiego, ale na wysokości zadania stanął bramkarz gości.
W 75. minucie kolejny błąd popełniła defensywa Valencii. Ten błąd mógł wykorzystać Forlan, ale Cesar sparował piłkę na słupek bramki i nie było żadnego zawodnika Atletico w pobliżu, aby wpakować piłkę do pustej bramki.
Ale także defensywa gospodarzy popełniała błędy, za co mogła zapłacić w 80. minucie, ale w poprzeczkę bramki Atletico trafił Villa. Gdyby piłka wylądowała w bramce, Valencia byłaby niemal pewna awansu.
Kilka minut później kolejną akcję przeprowadzili goście. Tym razem na wysokości zadania stanął bramkarz Atletico, De Gea, który wybronił strzał rezerwowego Zigicia. Po tej akcji był rzut rożny, po którym padł kolejny strzał w kierunku bramki i ponownie bramkarz Atletico popisał się świetną interwencją.
W 85. minucie fatalny błąd popełnił sędzia główny i arbiter będący za linią pola karnego. Obaj nie dopatrzyli się ewidentnego faulu na Zigiciu. Tą decyzją wyraźnie wpłynęli na wynik spotkania, bo Valencia mogła zdobyć gola z rzutu karnego. Ta decyzja rozwścieczyła trenera Valencii za, co został ukarany czerwoną kartką.
Przez kolejne minuty Valencia atakowała, ale nie zdołała zdobyć bramki i Atletico awansowało do 1/2 finału i po nieudanym starcie sezonu nadal się rozpędza. Ciekawe kiedy zwolni.
Atletico Madryt vs. Valencia 0:0, 2:2 [2:2]


